Zgubna reklama

By katalogerka

Zbliżał się sądny dzień. Cały ostatni tydzień pilnie zakuwałam do egzaminu z języka obcego. Muszę przyznać, że angielski wcale nie jest moją mocną stroną. Nie pomogły mi nawet kursy językowe, na które zmuszona byłam chodzić. Zazdrościłam koleżankom, które w tym czasie świetnie się bawiły na lekcjach tańca lub w szkole jogi. A ja co? Musiałam mozolnie uczyć się języka.
W dzień egzaminu czułam się jakoś nieswojo, choć nie wiedziałam czemu, ogarniało mnie dziwne uczucie. W drodze do szkoły dostałam kolorową reklamę z kursami językowymi. Niewiele myśląc schowałam ją do kieszeni. W połowie egzaminu stwierdziłam, że moja nauka jednak nie poszła na marne i coś jestem wstanie napisać. Profesor bacznie obserwował uczniów i nie było mowy o zerknięciu do kolegi, czy aby mam dobrze test wyboru. Jego asystent natomiast ślęczał nad komputerem i ani raz na nas nie spojrzał. Widocznie dostał ciężką pracę od profesora. 
Jeszcze tylko krótkie opowiadanko i gotowe – pomyślałam. Niestety nie miałam pomysłu. Popatrzyłam w okno z nadzieją, że natura podsunie mi pomysł. Nic  z tego, w Warszawie z okna szkoły widać tylko ulicę i kawałek drzewa.  Nagle przypomniałam sobie o kolorowej reklamie. Wyciągnęłam ją z kieszeni i zaczęłam czytać. W chwilę później usłyszałam głos profesora, że mam opuścić salę. Nie dał sobie wytłumaczyć, że to nie żadna ściąga tylko reklama, nawet na nią nie spojrzał!!! I jeszcze w dodatku powiedział mi, że z takim podejściem do życia i do nauki, nie znajdę żadnej pracy, a nawet jak się pojawi jakaś oferta, to będą zbyt wysokie wymagania jak dla mnie. A skoro interesuję się reklamami to mogę popracować sobie w agencji reklamowej, o ile jakaś mnie przyjmie.
I tak przez, głupią reklamę musiałam jeszcze 2 razy chodzić i poprawiać ten egzamin. Szkoda, że niektórzy nauczyciele nie sprawdzą kartek, zanim stwierdzą z przekonaniem że to ściąga. 

Dodaj komentarz